|
Ulica Ch³odna
stanowi czê¶æ arterii ³±cz±cej Zamek, siedzibê
królewsk±, z polem elekcyjnym na Kole,
utworzonej z ulic: Senatorskiej, Elektoralnej,
Ch³odnej i Wolskiej.
Pocz±tek bierze opodal dawnych koszar
Mirowskich, na dawnym placu „Pode Lwem",
utworzonym u jej zbiegu z Elektoraln±, nazwanym
tak od istniej±cej tu niegdy¶ kamienicy
piêtrowej z pó³piêterkiem, zakoñczonej wie¿yczk±
z dwoma dzwonami zegarowymi. Na elewacji domu
umieszczona by³a tarcza zegarowa. Dom ten
nale¿a³ do pewnego bankiera pochodzenia
holenderskiego, który na elewacji umie¶ci³ herb
Stanów Holenderskich, to jest lwa z³otego w polu
b³êkitnym. Nazwê placu przypisywano równie¿
herbowi £ada rodziny Walickich, w³a¶cicieli
jurydyki, po których pozosta³o wspomnienie w
postaci nazwy ulicy Waliców, ³±cz±cej Ch³odn± z
Tward±.
Na placu „Pode Lwem" w latach 1841—1849 stan±³
wybudowany przez Henryka Marconiego ko¶ció³ pod
wezwaniem ¦w. Karola Boromeusza, wzorowany na
rzymskim ko¶ciele Santa Maria Maggiore. Ko¶ció³
ten powsta³ z zapisu Klementyny z Sanguszków
Ma³achowskiej. Ko¶ció³ o dwóch wie¿ach po obu
stronach posiada wnêki, w których umieszczono
pos±gi ¶wiêtych i b³ogos³awionych polskich. St±d
powsta³o powiedzenie, ¿e jest to najmniejszy (co
nie jest zgodne z rzeczywisto¶ci±) ko¶ció³ w
Warszawie, gdy¿ ¶wiêci nie mog±c pomie¶ciæ siê
wewn±trz ¶wi±tyni wyszli na zewn±trz. U stóp
schodów ¶wi±tyni stoj± cztery wielkie pos±gi
¶wiêtych: Ambro¿ego, Augustyna, Grzegorza i
Hieronima, d³uta Ludwika Kaufmana i Paw³a
Maliñskiego. Na skwerku przed ko¶cio³em stoi
figura Naj¶wiêtszej Marii Panny, d³uta Andrzeja
Pruszyñskiego.
Prawa strona ulicy bierze pocz±tek od rogu ulicy
Bia³ej ³±cz±cej j± z Ogrodow±, nieparzysta za¶ —
od rogu ulicy Ciep³ej.
Id±c Ch³odn± ku dawnej rogatce Wolskiej, której
stylowe budyneczki, uwiecznione w Albumie
widoków Warszawy Leonarda Schmidtnera, zniesione
zosta³y w roku 1942 przez okupantów. Istnia³a tu
przed przebudow± domu fabryka Karola Filipa
Malcza wyrabiaj±ca srebrne i platerowane
sztuæce, tace, lichtarze i tym podobne wyroby,
które wyrobi³y sobie opiniê jednych z
najlepszych. Za³o¿ona oko³o roku 1845, po³±czy³a
siê w roku 1863 z podobn± fabryk± Norblina i
nastêpnie przenios³a siê na ulicê ¯elazn±.
Opodal empirowy dom jednopiêtrowy nr 9. S±siedni
dom nr 11, przy zbiegu Walicowa, wzniesiony
wed³ug projektu Antoniego Corazziego, zosta³
niebawem po poprzedniej wojnie uzupe³niony
dobudow± naro¿nika od strony Walicowa.
Pomiêdzy Walicowem i ¯elazn± pod nrem 19 mijamy
ciekawy pod wzglêdem architektonicznym domek o
wysokim parterze i niskim pierwszym piêtrze z
attyk±, dwuskrzyd³owy, przedzielony wysokim
³ukiem, stosunkowo ma³o zniszczony. Domek ten
przez parê pokoleñ nale¿a³ do rodziny Menzlów,
przez lat oko³o 150 prowadz±cej zak³ad
rze¼biarsko-kamieniarski.
Zaraz za rogiem ¯elaznej, pod nrem 27, stoi
jednopiêtrowy, o warto¶ci zabytkowej, domek z
elewacj± zakoñczon± frontonem trójk±tnym,
ozdobionym niegdy¶ herbem, w którym w czasach
pó¼niejszych wybito ma³e kwadratowe okienko.

pa¼dziernik 1957 -
fot. Stanis³aw Turski
Domek ten, nr 27, wypalony w czasie powstania,
stoi jako¶ do chwili obecnej (1957), chocia¿ by³
i jest zupe³nie niezabezpieczony. Wygl±dem swym
b³aga o jak najrychlejszy ratunek. Podobnie
frontony wypalonych domków nr 9 i 19 trwaj±
jeszcze, ale nale¿y je przynajmniej natychmiast
zabezpieczyæ. Je¶li to nie nast±pi szybko, te
ostatnie trzy zabytkowe domki ul. Ch³odnej
znikn± bez ¶ladu, jak to sta³o siê w Warszawie z
setkami innych. Naszych urbanistów cechuje
zreszt± od lat swoista logika: buduj± od
fundamentów ca³e ulice pseudozabytków, a
dopuszczaj±, aby rozpada³y siê w gruzy
rzeczywiste zabytki. (1958)

wrzesieñ 2010 fot.
Marek Lef

czerwiec 2012

30 sierpieñ 2012 -
widok od podwórka
Pod nrem 33
mie¶ci³a siê szko³a rzemie¶lnicza, ufundowana
przez ma³¿onków Roeslerów i nosz±ca ich imiê.
Mie¶ci³a siê ona w specjalnie zbudowanym przez
architekta W³adys³awa Marconiego gmachu.

Po parzystej stronie ulicy Ch³odnej, poczynaj±c
od rogu Bia³ej, przez d³ugie lata sta³ dom zwany
„Pod Zegarem". Dom ten, oznaczony nrem 16,
ozdobiony by³ tympanonem z zegarem pokazuj±cym
mieszkañcom dzielnicy dok³adny czas do roku
1912, w którym zosta³ zburzony. Inne s±siednie
domy, opatrzone nazwami „Ko³a", „£abêdzia",
równie¿ ust±pi³y nowoczesnym kamienicom
pozbawionym wyrazu i stylu. Z nich kamienicê
Hennenbergów, oznaczon± nrem 22, wybudowa³
architekt Edward Cichocki, za¶ nr 26 — architekt
Stefan Szyller. Najd³u¿ej przetrwa³ dom „Pod
Lewkiem" przy zbiegu Ch³odnej i ¯elaznej, ale i
on przed wojn± lat 1914—1918 ust±pi³ nowoczesnej
budowli ¿elazno-betonowej o podcieniach.
Naro¿nik ¯elaznej (nr 28) mie¶ci³ popularn±
cukierniê Karola Sommera, bêd±c± dla tej
dzielnicy takim miejscem zebrañ i spotkañ, jak
cukiernia Ignacego Wroczyñskiego przy zbiegu
Podwala i Senatorskiej w domu niegdy¶ Buyny dla
dzielnicy staromiejskiej. Pod nrem 34 mie¶ci³
siê niegdy¶ zak³ad stolarski Stanis³awa
Gaszczyñskiego, którego roboty meble stawiano na
jednym poziomie z meblami roboty Simmlera.
Gaszczyñski w pracowni swej stale kszta³ci³
zastêpy m³odzie¿y rzemie¶lniczej, której liczne
jednostki wybi³y siê jako doskonali fachowcy.
Ostatni dom przy ulicy Ch³odnej oznaczony nrem
68 nale¿a³ do znanej w dzielnicy wolskiej
rodziny Manduków.
UZUPE£NIENIE
Powy¿sze uwagi o
ulicy Ch³odnej wymagaj± pewnych uzupe³nieñ.
Ch³odna jest dzi¶ ulic± martw±. Sta³o siê tak
dlatego, poniewa¿ rolê g³ównej arterii ze
wschodu na zachód w tej czê¶ci Warszawy pe³ni
obecnie Aleja Genera³a ¦wierczewskiego [obecnie
al. "Solidarno¶ci"], to znaczy dawne Leszno
przebite za ¯elazn± do ulicy Wolskiej, z któr±
³±czy siê na odcinku miêdzy Karolkow± a
M³ynarsk±. Ch³odna wraz z pocz±tkiem Wolskiej
(od Okopowej do wylotu ¦wierczewskiego) jest
dzi¶ ulic±, która nie pe³ni prawie ¿adnych
funkcji komunikacyjnych. Do jej martwoty
przyczyni³o siê równie¿ jej zniszczenie. Nowe
budownictwo Mirowa tylko fragmentem ociera siê o
pocz±tek ulicy (nowe bloki mieszkalne zajmuj±
miejsce dawnych kamienic od nru 2 do 18). Z
dawnych domów pozosta³y i s± zamieszka³e obecnie
nry 20, 34, 25 (róg ¯elaznej, piêciopiêtrowy z
podcieniami) i 41.

Ch³odna 41
sierpieñ 2012
Domy te mia³y
sklepienia kleinowskie, mimo wiêc wypalenia w
1944 roku konstrukcje ich ocala³y i wnêtrza
zosta³y odrestaurowane przez poszczególnych
lokatorów w³asnym przemys³em. Ocala³o tak¿e
kilka poszczególnych fragmentów oficyn
po³o¿onych w g³êbi podwórek (np. pod nrem 33,
40).
Poza tym na pocz±tku Ch³odnej odbudowano budynki
dawnego Oddzia³u Mirowskiego Stra¿y Po¿arnej,
jednego z najstarszych w Warszawie. W kwietniu
1950 roku jedno z pism sto³ecznych donios³o:
„Przy ulicy Ch³odnej nr 3 trwaj± prace przy
odbudowie zabytkowego domu z XVIII wieku,
bêd±cego pozosta³o¶ci± po dawnych koszarach
Mirowskich. Budynek od roku 1851 u¿ytkowany
przez Stra¿ Po¿arn± miasta sto³ecznego Warszawy
zniszczony zosta³ w 80% podczas powstania. W
roku 1949 rozpoczêto rekonstrukcjê wed³ug
projektu architekta Stefana Netto. Jednopiêtrow±
czê¶æ budynku od strony zachodniej przeznaczono
na koszary stra¿aków. W podobnym budynku od
strony hal Mirowskich bêd± mieszkania
pracowników. Obydwa skrzyd³a piêtrowe po³±czy
jednokondygnacyjny budynek przeznaczony na
gara¿e. Siedziba nowego posterunku Stra¿y
Ogniowej oddana zostanie do u¿ytku w drugiej
po³owie roku."
Warszawska Stra¿ Po¿arna istnieje od 1 stycznia
1836 roku. Na razie mia³a trzy oddzia³y w
Warszawie, czwarty na Pradze. Pierwszy na
Nalewkach, drugi — do pamiêtnego po¿aru 8
pa¼dziernika 1863 roku — w dawnym gmachu ratusza
i trzeci na Nowym ¦wiecie pod nrem 6 w pobli¿u
Alei Jerozolimskich. Czwarty oddzia³ do roku
1851 by³ na Pradze. W tym roku utworzony zosta³
dla Warszawy jeszcze jeden oddzia³ w koszarach
Mirowskich i ten nazwano czwartym zamieniaj±c
praski oddzia³ na pi±ty. Dzi¶, kiedy nie
istnieje ani ratusz, ani budynki stra¿y na
Nalewkach i na Nowym ¦wiecie, zabudowania
Oddzia³u Mirowskiego s± najstarszym budynkiem
Stra¿y Po¿arnej w Warszawie. Tu¿ przy nowej
trasie Pó³noc-Po³udnie stoi jeszcze ¿elazna
kratownica dawnej stra¿ackiej wie¿yczki
æwiczebnej — warto by j± zachowaæ, jest to w tej
chwili tak¿e jedyny obiekt tego rodzaju.
Przy tutejszych koszarach stra¿y ogniowej
istnia³a inna jeszcze wie¿a (rozebrana podczas
odbudowy koszar), murowana czatownia z dookolnym
balkonikiem na szczycie, gdzie w epoce, kiedy
nie znano telefonu, dniem i noc± kr±¿y³
wartownik, wypatruj±c, czy nie dostrze¿e po¿aru.
Z sentymentem wspomina o niej w "Zielu na
kraterze" Melchior Wañkowicz, który na pocz±tku
lat dwudziestych mieszka³ opodal, w czynszowej
kamienicy na Elektoralnej: „Front kamienicy
zajêty by³ przez sklep gotowych ubrañ pana
Sega³a; w oknach sklepu sta³y zabójcze brunety z
wosku w tandetnych ubraniach; w bramie pyszni³y
siê; gabloty wystawowe pana Piekacza, fotografa,
który mia³ pracowniê w podwórzu; okna naszego
mieszkanka wychodzi³y na to¿ same zaplute
podwórko, na którym chrypia³y zaropia³e dziady;
mieszkanko to na trzecim piêtrze nie mia³o
windy, elektryczno¶ci, ³azienki, mia³o za to
pluskwy o ¿elaznych zasadach i ubikacjê
zrujnowan±. ¦wiat ten przesi±ka³ brzydot±. Przy
mijaniu manekinów pana Sega³a, gablot pana
Piekacza nale¿a³o wyrobiæ w sobie ca³±
skomplikowan± dyscyplinê — niewidzenia. Ratunki
— nik³e by³y i s³abe: batik zielony, ukajaj±cy
lampê... hejna³ z wie¿y stra¿ackiej w koszarach
Mirowskich... tani kwiatek od przekupki za
poblisk± ¯elazn± Bram±."
Ulica Ch³odna — wraz z pocz±tkowym odcinkiem
Wolskiej (do M³ynarskiej) — pe³ni³a do roku 1939
rolê spacerowego deptaka, corsa zachodniej,
proletariacko-drobnomieszczañskiej dzielnicy
Warszawy. By³a odpowiednikiem ¶ródmiejskiego
Nowego ¦wiatu i Krakowskiego Przedmie¶cia. Widaæ
to by³o szczególnie w sobotnie i niedzielne
popo³udnia, kiedy zape³nia³y j± od¶wiêtne t³umy.
Ten spacerowo-wypoczynkowy charakter ulicy
podkre¶la³y liczne kina. W ostatnich latach
przed wojn± na Ch³odnej i na pocz±tkowym odcinku
Wolskiej prosperowa³o a¿ sze¶æ kin: na Ch³odnej
pod nrem 29 kino „Czary" (300 miejsc); pod nrem
47—49 s³ynne kino „Kometa" z teatrzykiem
rewiowym (miejsc 1500, w³a¶ciciele: Jan Giziñski
i Witold Kwiatkowski). Na Wolskiej za¶ pod nrem
8 kino „Helios" (miejsc 300) i pod nrem 14
malutkie kino „Roxy" (miejsc 180), pyszni±ce siê
ogromnym szyldem reklamowym w postaci
czterometrowego ¿elaznego daszku nad wej¶ciem,
ozdobionego mnóstwem ¿arówek; pod nrem 32 (róg
M³ynarskiej) kino „Italia" (miejsc 498). Równie¿
zainteresowane rozwojem kinematografii w³adze
ko¶cielne otworzy³y — w zbudowanym w podwórzu
posesji przy Ch³odnej nr 9 „Domu Katolickim
imienia Kardyna³a Kakowskiego" — kino zwane
Kinem Parafii ¦w. Andrzeja.
Czytelnicy Pami±tki z Celulozy Igora Newerlego
pamiêtaj± zapewne, ¿e Szczêsny terminuj±c w
zak³adzie pana Czerwiaczka na koñcu Leszna,
niedaleko Karcelaka, wys³ucha³ pewnego razu
opowiadania majstrowej, „jak oni siê kochali ten
don Cybalgo z donn± Rozalind±, jak oni siê
³adnie zabili w «Komecie» na Ch³odnej — bardzo
porz±dne kino — dlaczego pan tam nie chodzi?" A
potem: „Pozna³ kobietê i kino. Nie wiadomo,
które z tych prze¿yæ by³o silniejsze. W
Warszawie, na ulicach pryncypalnych, istnia³y
ju¿ kina d¼wiêkowe, ale na Wolskiej, na Ch³odnej
publiczno¶æ po dawnemu wo³a³a: — £ysy, graj! — i
piani¶ci przygrywali do przygód niemych
cowboy'ów i milionerów. W zat³oczonej sali, pod
spotnia³ym dachem «Komety» i «Maski», ¶ciskaj±c
rozmarzon± Zochê, Szczêsny po raz pierwszy
ujrza³ morze i góry. Zobaczy³ Murzynów,
Eskimosów i Chiñczyków, nieznane zwierzêta i
kwiaty." Sceny te utrwalono i w filmie
"Celuloza", zrealizowanym wed³ug tekstu powie¶ci
w 1953 roku przez re¿ysera Jerzego
Kawalerowicza. Dzi¶ tylko w ciemnej sali kinowej
podczas wy¶wietlania Celulozy zobaczyæ mo¿na,
jak jarz± siê neony „Komety", do której Szczêsny
prowadzi Zochê Czerwiaczkow±, i us³yszeæ, jak
g³o¶nik, umieszczony ówczesnym zwyczajem przed
kinem, chrypi piosenkê "Jesienne ró¿e...".
Budynek kina „Kometa" sp³on±³ bowiem w sierpniu
1944 roku i dzi¶ nie ma po nim prawie ¶ladu.
W czasie okupacji Ch³odna znalaz³a siê
pocz±tkowo na terenie dzielnicy ¿ydowskiej.
(Dzielnicê ¿ydowsk± w Warszawie ustanowi³
gubernator Ludwik Fischer specjalnym
zarz±dzeniem z 2 pa¼dziernika 1940 roku.) Kiedy
nastêpnie Niemcy ¶cie¶niali ustawicznie teren
getta, wzd³u¿ Ch³odnej przeciêto wreszcie getto
na dwie czê¶ci: tak zwane du¿e i ma³e getto.
Drewniany most nad Ch³odn±, z pomostem na
wysoko¶ci drugiego piêtra, zbudowany pomiêdzy
¯elazn± a Walicowem (mniej wiêcej w po³owie
drogi), ³±czy³ przez pewien czas obie czê¶ci
getta. Adolf Rudnicki utrwali³ ten fakt w
opowiadaniu pt. Wielki Stefan Konecki:
„Drewniany most wisia³ nad ulic± Ch³odn± ³±cz±c
ma³e getto z du¿ym. Jezdnia ulicy Ch³odnej by³a
aryjska, chodniki nie. Mostem odbywa³ siê ruch
pieszy miêdzy oboma gettami. Dzieci z aryjskiej
strony oczami pe³nymi zazdro¶ci patrzy³y na
istoty, które los na codzieñ unosi³ tak wysoko w
powietrzu. W pierwszej po³owie 1942 roku most na
Ch³odnej by³ naj¿ywszym punktem w mie¶cie, a¿
siê w g³owie krêci³o od patrzenia na ten wieczny
przyp³yw." W odleg³ym Lwowie wydawa³o siê to
bajk±. Rudnicki notuje jedn± z rozmów: „Te same
hieny opowiadaj±, ¿e na Ch³odnej stoi most.
Przepraszam, znam Warszawê, przepraszam, znam
ulicê Ch³odn±, odk±d to ulic± Ch³odn± p³ynie
rzeka?"
Most zbudowany przez firmê Schmied und
Muntzermann rozebrano pó¼n± jesieni± 1942 roku,
po pierwszej wielkiej akcji likwidacyjnej, która
trwa³a od 22 lipca do 13 wrze¶nia 1942 roku. W
ci±gu miesi±ca i 21 dni wywieziono z getta lub
zabito na miejscu ponad 300 tysiêcy ludzi. „W
ci±gu nieca³ego tygodnia — pisze Rudnicki —
wszyscy mieszkañcy ma³ego getta przeszli most z
po³udnia na pó³noc. Strome ramiê schodów
¶ci±ga³o t³umy objuczone tobo³ami i walizami,
zawieraj±cymi tre¶æ domu, gdy domu zabraknie...
Pewnego dnia sta³a siê rzecz nieprawdopodobna:
na mo¶cie nie by³o ludzi. Równie¿ w ma³ym getcie
nie by³o nikogo; miasto bez ludzi — jak w bajce.
Potem na odcinkach ju¿ oczyszczonych zjawili siê
¿andarmi z psami i nieliczni cywile —
rzeczoznawcy w celu przejêcia i oszacowania
zdobycznego maj±tku. Potem za trzy, piêæ tysiêcy
z³otych mo¿na by³o kupiæ mieszkanie po¿ydowskie
z prawem wiercenia pod³óg i ¶cian w poszukiwaniu
legendarnego z³ota. Potem na ciep³ych jeszcze
zw³okach, na nie wyschniêtej jeszcze krwi ¿ycie
zaczyna³o puszczaæ m³ode pêdy. Tu i ówdzie w
oknach pojawi³y siê firanki, w na pó³ pustym
domu otwarto now± cukierniê, w bramie wywieszono
tabliczkê adwokata, ¿ycie odradza³o siê powoli."
Ma³e getto zosta³o zlikwidowane, oprócz skrawka
zamkniêtego ulicami: ¯elazn±, Ceglan±, Walicowem
i Prost±, gdzie znajdowa³a siê fabryka Toebbensa;
po³udniowa granica du¿ego getta cofnê³a siê a¿
do Leszna. Ch³odna nazwana Eisgrubenstrasse
wróci³a do codziennego ¿ycia okupacyjnej
Warszawy. Pod nrem 29 w dawnej salce kina
„Czary" otworzono znowu kino — teraz nazywa³o
siê ono „Faun", któr± to nazwê wyryto na nowej,
pseudo-marmurowej tablicy i wmurowano obok
wej¶cia. W „Komecie" za³o¿ono polski teatrzyk
rewiowy — nazwa pozosta³a tradycyjna. Ten stan
rzeczy trwa³ a¿ do 1 sierpnia 1944 roku. W
pierwszych dniach sierpnia wzd³u¿ Wolskiej,
Ch³odnej i Elektoralnej runê³o uderzenie
niemieckie maj±ce na celu otworzenie arterii
przelotowej przez miasto, z zachodu na wschód,
przez most Kierbedzia na Pragê, koniecznej dla
utrzymania frontu za Wis³±. Ulicê Ch³odn±
zdobyto wkrótce, wypalono do szczêtu, tak ¿e nie
ocala³ w ca³o¶ci ani jeden budynek mieszkalny;
wielu jej mieszkañców rozstrzelano na terenie
hal Mirowskich, gdzie dokonywano masowych
egzekucji.
Ten cios, a potem i przeprowadzenie trasy W—Z
zamieni³y j± w ulicê martw±, ulicê przesz³o¶ci.
(Ludwik B. Grzeniewski). |