Tak opisuje ulicę Jezuicką Franciszek Sobieszczański w 1877 r. (wybór):
Położona między Rynkiem Starego Miasta i Kanonią, krótka co do rozciągłości, składa się z trzech wielkich posiadłości rządowych. Miejscowość ta nosiła niegdyś inne miano i stanowiła w części dawną ulicę Św. Jana, w części małą uliczkę bez nazwiska, wreszcie od strony Rynku dotykała ulicy Kanonicznej, czyli dzisiejszej Kanonii.
Lecz od roku 1597, kiedy jezuici postanowili usadowić się w Warszawie, zbudowali sobie kościół, dom i szkoły, a te musiały być w bliskości Zamku i kościoła kolegiackiego, przy których pełnili obowiązki duchowne. Zręczni ojcowie zaczęli skupywać lub otrzymali od pobożnych w darze dziesięć kamienic tutaj położonych, które po pewnym przeciągu czasu pozyskawszy, jedne przebudowali i przerobili na kościół, inne na kolegium i szkoły.
W ten sposób znikła pierwotna ulica Św. Jana, przeniósłszy swoje nazwisko na Grodzką. Magistrat w roku 1598 zniewolony został do pozwolenia na wcielenie pod zabudowania małej uliczki znajdującej się między cmentarzem kolegiaty. Na koniec, gdy przestrzeń od Rynku była zabudowaną i utworzyła oddzielną ulicę, nazwano ją od właścicieli Jezuicką.
...Niepospolite więc znaczenie miała niegdyś ulica Jezuicka, bo nie tylko była siedliskiem potężnego zakonu, mającego ogromny wpływ w kraju, ale i głównym miejscem, skąd kilka pokoleń czerpało oświatę, która przyniosła więcej złego aniżeli dobrego.
Przedniejszymi tedy gmachami na tej ulicy były: kolegium i szkoły. A że o stanie obu mamy w swoich zbiorach dokładne inwentarze z czasów istnienia tychże, możemy teraz wskazać, gdzie się co w nich znajdowało.
Nazwisko kolegium nosiła teraźniejsza [1877 r.] posesja pod nr 1 [obecnie 1/3, hip. 74], która w zewnętrznych murach jest nietknięta. Na trzech jej piętrach liczono 56 izb, zamieszkiwanych przez osoby należące do zgromadzenia. Oprócz tego były osobne sale: refektarz, szatnia, szewcarnia, mięśnica, kuchnia, drwalnia i skarbiec. Na samym dole przy wejściu od Starego Miasta po prawej ręce mieściła się apteka z laboratoriami, najdawniejsza spomiędzy warszawskich po królewskiej, która utrzymywała się w Zamku. Założyli ją jezuici nie tylko dla siebie, ale i dla wygody mieszkańców. Po zniesieniu zakonu puszczono ją w dzierżawę, a później darowano szpitalowi Św. Ducha.
Od roku 1773 przeszła ona na własność tejże Komisji, następnie wcielono ją do Biblioteki Publicznej Załuskich.
Wszystkie te zabudowania wraz z innymi posiadłościami objęła rzeczona Komisja po kasacji Towarzystwa. W kolegium zamieszkiwali wszakże czas niejaki pozostali eks-jezuici i tu ks. Łuskina prowadził sobie słynny na całą Warszawę handelek francuskim winem, razem z braciszkiem Kościeszą. Wreszcie gmachy jezuickie do szczętu sprofanowano traktiernią która się rozgościła w refektarzu i gości przez gazety zapraszała 1776 roku. Na koniec Stanisław August dla bliskiego położenia kolegium od Zamku umyślił nabyć je dla pomieszczenia niższych urzędników swego dworu i w tym celu zobowiązał się rocznie płacić procent od sumy szacunkowej, czego do ostatnich lat panowania dopełniał.
Od roku 1834 oddano cały gmach pijarom, którzy go zajmowali do roku 1866. Obecnie mieszczą się tu znowu archiwa po byłej kancelarii dyplomatycznej, Heroldii i Komisji [Rządowej] Spraw Wewnętrznych.
Naprzeciwko dawnego kolegium jezuitów wznosi się ozdobny gmach, oznaczony nr 2 [obecnie 4, hip. 73], w którym jest teraz gimnazjum realne. Tu właśnie mieściły się ich szkoły, czyli tak zwane Gimnasium Zaluscianum.
W roku 1809 otworzono w tym gmachu Wydział Akademicko Lekarski, zaś w roku 1818 klinikę Uniwersytetu Warszawskiego. Od 1840 mieściła się szkoła farmaceutyczna, wraz z gabinetem anatomicznym. Wreszcie przy otworzeniu Akademii Medyko-Chirurgicznej 1857 roku urządzono tutaj słuchalnię nauk przyrodniczych, ale z powodu wielkiej liczby studentów okazała się niedogodną na ten cel, więc wkrótce szukać musiano innego gmachu, a ten zajęto potem na gimnazjum.